ZNP: Kryterium oceny pracy nauczyciela nie powinna być przynależność partyjna |
|
Kryterium oceny pracy nauczyciela nie powinna być przynależność partyjna lub sympatie polityczne jego i jego krewnych - uznał Związek Nauczycielstwa Polskiego (ZNP).
|
Wicepremier, minister edukacji Roman Giertych uważa, że w oświacie nie powinni pracować członkowie partii politycznych.W poniedziałek "Gazeta Wyborcza" napisała, że słupska Liga Polskich Rodzin przygotowała dla Pomorskiego Kuratorium Oświaty tzw. czerwoną listę. Są na niej pracownicy oświaty podejrzani o sympatie dla Sojuszu Lewicy Demokratycznej lub krewni działaczy lewicy. "Pójdą na bruk. Podobne listy powstaną w całym kraju" - czytamy w "GW". "Nie tej znam sprawy" - powiedział Giertych, zapytany o nią we wtorek na konferencji prasowej. Zastrzegł, że - jego zdaniem - choć konstytucja tego nie zabrania, w oświacie nie powinni być zatrudniani członkowie partii. "Trzeba uważać, żeby pewne rzeczy się nie mieszały" - powiedział. "To samo dotyczy, a może w szczególności dotyczy, Sojuszu Lewicy Demokratycznej" - zaznaczył. W związku z tzw. sprawą słupską Związek Nauczycielstwa Polskiego wydał we wtorek oświadczenie, w którym działania LPR nazwał "szaleńczymi i kompromitującymi". Według ZNP, Liga "w demokratycznej Polsce posługuje się metodami przeniesionymi żywcem z najgorszych okresów autorytaryzmu". "Tworzenie +czerwonych list+ wyimaginowanych wrogów politycznych i eliminowanie ich z życia społecznego - dzisiaj w Słupsku, jutro w całej Polsce - jest początkiem prześladowań politycznych i demontażu demokracji. To hańba, że narzędziem walki polityków wybranych w demokratycznych wyborach stały się czystki polityczne, tworzenie obywateli drugiej kategorii, łamanie i ograniczanie praw obywatelskich, zawłaszczanie państwa krok po kroku" - czytamy w oświadczeniu Związku. "Nie pozwólmy, by za kształcenie i wychowanie polskiej młodzieży odpowiadał polityk wywodzący się z partii, która za jedyne kryterium oceny pracy nauczyciela uznaje przynależność partyjną lub sympatie polityczne jego i jego krewnych" - podkreślono. "GW" podała, że pomysłodawcą czystki kadrowej w Słupsku jest poseł LPR Robert Strąk. Według dziennika, Strąk uważa, że programu IV RP i decyzji ministra edukacji Romana Giertycha nie mogą wykonywać ludzie powiązani z SLD. "Ruszyła więc fala zwolnień. Odchodzą ludzie, których działacze LPR wpisali na tzw. czerwoną listę. Taki dokument rzeczywiście istnieje, potwierdza Strąk. Na listę wpisano 17 osób" - czytamy w "Gazecie". Według "GW", "czerwone listy" mają powstać nie tylko w kuratoriach, ale także w urzędach morskich. Jak pisze "GW", Strąk uważa, że "dużo do zrobienia" jest również w ZUS, KRUS i izbach celnych. |